Dobra położna jest jak siostra, czasem matka, przyjaciółka i powierniczka...

Drukuj

Dobra położna jest jak siostra, czasem matka, przyjaciółka i powierniczka. Musi mieć wiedzę, bo wiedza buduje autorytet. To jeden z tych zawodów, gdzie cały czas trzeba się kształcić – twierdzi Katarzyna Bosacka, ekspertka akcji społecznej „Sprawdzone-udowodnione! czyli cała prawda o kosmetykach dla dzieci” organizowanej przez JOHNSON'S®. Jako mama czwórki dzieci i autorka książek tłumaczy na czym polegają mądre wybory konsumenckie i w jaki sposób na nasze zakupy wpływają informacje przekazywane przez media.

 

Młoda mama a smog informacyjny

Kiedy dwadzieścia lat temu urodziłam swoje pierwsze dziecko, w sklepach nie było prawie żadnego wyboru i nie istniał szum informacyjny, w którym dziś żyjemy. Współczesną matkę atakują slogany marketingowe, sprzeczne opinie i porady samowyzwańczych ekspertów. Narasta w nas nerwica konsumencka – za dużo produktów, informacji i opinii. Przez media do każdego z nas dociera 100 tys. słów dziennie, czyli dwa razy tyle, ile w latach 80. Naukowcy nazywają to zjawisko „smogiem informacyjnym”. Wiadomości, zwłaszcza te internetowe, traktowane są na równi z informacjami specjalistów.

Żyjemy w kulturze strachu: mówi nam się czego nie jeść, nie pić i gdzie nie bywać. Rosną rzesze ludzi wierzących w to, że kawa zabija, szczepionki powodują autyzm, a konserwanty w kosmetykach są szkodliwe. W telewizjach śniadaniowych znachor usadzony na kanapie obok znanego, wybitnego profesora przekonuje, że istnieje witamina C lewo czy prawoskrętna, która leczy nowotwory (a on dziwnym trafem sprzedaje ją za 140 złotych w swoim sklepie internetowym). To tworzy czasem pseudonaukowy ekobełkot, niepoparty badaniami ani wiedzą. Młode mamy mają problem z dotarciem do wiarygodnych źródeł. Dlatego kiedy stają przed wyborem pierwszych kosmetyków dla swojego maluszka, mogą czuć się zagubione.

 

Najważniejsze są świadome wybory

Warto pamiętać, że małe dziecko nie potrzebuje całego arsenału kosmetyków – płynu do mycia ciała, odżywki, osobnego preparatu do pupy, pięt i dłoni. Na początku polecam tylko dwa produkty – łagodny płyn do mycia i coś do natłuszczenia skóry. Warto zwracać uwagę na to, by składy nie były zbyt długie. Wybrałabym firmę, która specjalizuje się w produkcji preparatów dla dzieci i posiada zaplecze laboratoryjne i naukowe oraz bogatą sprawdzoną historię.

Nie kupowałabym też kosmetyków z wyciągami roślinnymi, na przykład aloesem czy rumiankiem, bo substancje naturalne mogą uczulać. Ważne jest również opakowanie. To my, rodzice, bardzo często infekujemy krem czy mydło, przenosząc bakterie ze swoich dłoni. Im kosmetyk ma mniej kontaktu z palcami, tym lepiej. Ten w tubie będzie bardziej bezpieczny niż w słoiczku. Najbardziej sterylne jest opakowanie z pompką. Lepiej nie przechowywać otwartych kosmetyków w łazience, gdzie jest ciepło i wilgotno, więc bakterie szybciej się namnażają.

 

Nie ufajmy mitom!

Jednym z najpopularniejszych mitów kosmetycznych jest szkodliwość konserwantów. A przecież są one dodawane w niewielkich ilościach do kosmetyków – zwłaszcza tych, w których jest dużo wody. Chronią one produkt przed bakteriami, pleśniami, drożdżami czy grzybami. Oliwka dla niemowlęcia konserwantów mieć nie musi, bo tłuszcz, z którego głównie się składa, sam w sobie jest już wystarczającym konserwantem.

Kolejny popularny mit to fakt, że oliwa z oliwek lub olej kokosowy mogą skutecznie zastąpić krem. Okazuje się, że stosowanie ich na skórę działa komedogennie (czyli zatyka pory), a przez dużą zawartość kwasu oleinowegoprzy długotrwałym stosowaniu źle wpływaja na kondycję skóry.

 

Polecam poparte autorytetami strony internetowe, takie jak kosmopedia.pl, CosmeticsInfo.org (strony dotyczące składów kosmetyków i skutków ich działania) czy nlm.nih.gov, czyli zasoby National Institutes of Health (NIH), w których można wyszukiwać informacje na temat toksykologii, niebezpiecznych substancji chemicznych, zdrowia i środowiska oraz toksycznych emisji.

 

Jak położne mogą pomóc rodzicom w wyborach kosmetycznych?

Dobra położna jest jak siostra, czasem matka, przyjaciółka i powierniczka. Musi mieć wiedzę, bo wiedza buduje autorytet. To jeden z tych zawodów, gdzie cały czas trzeba się kształcić. Jeśli położna ma wiedzę, jest w stanie uspokoić młodych rodziców, rozwiać wątpliwości, a tego naprawdę chyba najbardziej im potrzeba. Nie chodzi jednak o traktowanie z góry i nakazywanie, ale podpowiadanie. Zwróćmy uwagę, że młode mamy w Polsce są nieustannie pouczane, traktowane przedmiotowo. Wszyscy mówią im, w jaki sposób ma wychowywać swoje dziecko. W efekcie nie wiedzą, kogo słuchać. Z całym tym bagażem młoda, rozdygotana mama staje przed wyborem kosmetyku. Zastanawia się nad tym – czy konserwanty są szkodliwe? Czym są parabeny? Ile kosmetyków pielęgnacyjnych należy stosować? Dobra położna musi znać odpowiedzi na te pytania i służyć pomocą i wiedzą, pozwalając dokonywać przemyślanych wyborów. Podstawy wiedzy na temat pielęgnacji skóry dla najmłodszych przekazujemy na warsztatach „Sprawdzone – udowodnione! czyli cała prawda o kosmetykach dla dzieci”, na które serdecznie zapraszam.

Katarzyna Bosacka - dziennikarka, autorka publikacji na temat zdrowia, urody, nauki, medycyny i wychowywania dzieci. Gospodyni programu „Wiem, co jem i kupuję”. Uczy Polaków czytania etykiet produktów spożywczych i kosmetycznych. Z upodobaniem obala mity na temat tego, co zdrowe, a co szkodliwe. W tym roku prowadzi warsztaty dla położnych w ramach kampanii marki JOHNSON’S® „Sprawdzone – udowodnione! Czyli cała prawda o kosmetykach dla dzieci”.